Nieficjalna strona o LINKIN PARK
Ostatnia Aktualizacja: 20 Maja 2003 by Bzyk
::MENU::
::Strona Główna
::Webmaster
::Wiadomości:
 - LP i U2 Ratują Świat!!!
 - Nie z tego świata
 - Nie chcą Linkin Park
 - Magiczna Bariera
 - LP dla Armii USA
::O ZESPOLE::
::History
::Biografie:
 - Chester
 - Mike
 - Joe
 - Brad
 - Phoenix
 - Rob
::Nagrody
::Cytaty
::Wywiady
::DYSKOGRAFIA::
::Meteora
::Reanimation
::Hybird Theory
::RECENZJE PŁYT::
::Meteora
::Reanimation
::Hybird Theory
::TEKSTY::
::Meteora  [EN]  [PL]
::Reanimation  [EN]
::Hybird Theory  [EN]  [PL]
 
::O ZESPOLE: Wywiady::
::MENU: O ZESPOLE

Wywiad 30 ton z Mikiem, Bradem i Robem

BRAVO nr25

Wywiad z Chesterem - 30Ton

Wywiad z Chesterem Benningtonem dla Metal Hammer

Wywiad z J. Hahnem zaraz po EMA 2002

Brad i Joe zaraz po American Music Awards o "Meteorze"

Wywiad Chestera z redaktorem "Playboya"

Wywiad z Mike'iem - Metal Hammer 12/2001 nr. 126

Rozmowa z Mikiem Shinoda, Davem Farrellem i Josephem Hahnem. Artykuł z miesięcznika "Teraz Rock" - "Słonie Salvadora Dali"

Weekend z Linkin Park w radiu ESKA



Wywiad 30 ton z Mikiem, Bradem i Robem

Cześć! Siema! Oglądacie 30 TON!. Opowiemy wam o... teoriach i praktykach. Jeśli przetłumaczymy to zagadnienie na język angielski, to prawdopodobnie będziemy zajmować się stereotypami w konfrontacji z rzeczywistością. Wydaje mi się, że o to chodzi... Joe, kim my właściwie jesteśmy? Jesteśmy Linkin Park! Jestem Joe. Jestem Mike. A ja - Rob. I bawimy się w parku, w rytmie 30 TON!...

Gwiazdy

Teoria dotycząca gwiazd... To właściwie nie jest teoria, to nauka. W kosmosie jest wiele gazowych pierwiastków, które łącząc się wytwarzają wiele ciepła i w ten sposób powstają gwiazdy. Ziemia kręci się wokół gwiazdy, którą jest Słonce. Słonce jest wielokrotnie większe od Ziemi. Możesz wrzucić miliony Ziem do środka Słońca i one tam się zmieszczą, ponieważ jest tak wielkie. Meteoryt jest nazywany spadająca gwiazdą. Jeśli jest duży i uderza w Ziemie - tworzy wielki krater, później w jego miejscu powstaje jezioro i można tam jeździć na nartach wodnych... Bardzo lubimy jeździć na wodnych nartach... Czasami jednak, kiedy spadają meteoryty robi się niebezpiecznie. To one zabiły wszystkie dinozaury. Ale to nie ma znaczenia, jeśli nie lubicie dinozaurów. Ale my je lubimy, więc jest nam przykro...

Podrywanie kobiet

Nie jesteśmy dobrzy w podrywaniu kobiet, najczęściej od nas uciekają. Wydaje mi się, że jeśli poznalibyśmy więcej teorii na ten temat, to lepiej dawalibyśmy sobie radę w praktyce. Słyszałem, że alkohol dodaje odwagi Ale za każdym razem kiedy Joe jest pijany, zaczyna dostawiać się do facetów i podrywanie kobiet schodzi na dalszy plan.

Fani

Fani? Większość fanów Mike'a to faceci. Grono małych chłopców, których głaszcze po ramionach... Uważaj na to, co mówisz... Wyciągają ręce, trzymając okładki naszych płyt proszą o autograf... Tak naprawdę, fani nie są zainteresowani zespołem, ponieważ zespól jest nudny (ja osobiście się z tym nie zgadzam!). Fani przychodzą na koncert, poznają innych ludzi i wspólnie idą na imprezę a my zostajemy w naszym autobusie. Gramy w karty, oglądamy telewizje i "dobrze" się bawimy.

Jak przetrwać w zespole?

Przeszliśmy już przez etap wzajemnej nienawiści, następnym etapem ewolucji grupy powinien być jej rozpad. Nie wiemy, kiedy to nastąpi. Może za kilka tygodni, może teraz... Powinniśmy rozstać się teraz! Może jednak trochę poczekamy? OK. I tak to już jest. Kiedy któryś z nas pyta innego członka grupy, czy to nie jest dobry moment na rozstanie to... Mike, czy nienawidzisz mnie? Tak! Chcesz rozwiązać grupę? Nie! Widzicie tak to już jest w tych relacjach. Kiedy jedna osoba chce rozpadu grupy, to druga tego nie chce. Wtedy trudniej jest się rozstać... I w ten sposób funkcjonujemy. Jeszcze nie zdarzyło się abyśmy wszyscy zgodzili się na rozwiązanie grupy. Czasem kocham mój zespół a czasem nienawidzę... Jest nawet o tym piosenka... Nienawidzę siebie, ale jednocześnie kocham, ale z drugiej strony nienawidzę siebie ale i kocham i tak dalej...

Występy w TV

Teoretycznie powinno być tak, że dobrze wypadamy w telewizji, praktycznie jednak nigdy nam się to nie udało... Nie wydaje mi się, że dzisiaj coś się zmieni... Zawsze bardziej denerwuje się przed występem w telewizji, niż jak już jestem na wizji. Ja nigdy się nie denerwuje. To prawda, zawsze bardzo denerwujesz się, ale jak już jesteś na antenie, to jesteś spokojny. Wystarczy usiąść przed kamerą, udawać głupka i... dobrze się bawić.

:: powrót ::

BRAVO nr25

Przypomnijce nam, jak dokładnie powstawała Wasza nazwa i co właściwie oznacza?

ROB: Najpierw był "Lincoln Park" - ta nazwa ogromnie się nam wszystkim podobała. Niestety wszędzie, gdzie graliśmy, kojarzyliśmy się z miejscowym parkiem miejskim. Po prostu park imienia Lincolna można znaleść w każdej dziurze w Stanach. Jednak z drugiej strony, dzięki tej nazwie mieliśmy już na starcie fory u krytyków...

MIKE: Poza tym okazało się, że adres internetowy "www.lincolnpark.com" jest już zajęty. Dlatego postanowiliśmy zmienić tylko pisownie, natomiast samo brzmienie pozostało. I tak właśnie powstał "Linkin Park".

Czy to Ty, Mike, jesteś prawdziwym szefem kapeli?

MIKE: Nie, u nas panuje prawdziwa demokracja. Każdy ma w zespole równe prawo głosu. Brad i ja jesteśmy tylko założycielami grupy.

Powiedz więc, skąd się znacie?

BRAD: Ze szkoły średniej, do której chodziliśmy w Santa Monica w Kalifornii. To było 11 lat temu, byliśmy wtedy w siódmej klasie. Przyjazniliśmy się, choć każdy z nas słuchał absolutnie innej muzyki. Ja byłem zapalonym heavymetalowcem, nosiłem długie pióra. Guns N' Roses i Metallicato byli moi idole. Mike natomiast słuchał hip hopu i na każdym kroku wyśmiewał moją heavymetalową fryzurę.

Jak więc doszło do tego, że mimo to stworzyliście razem zespół?

BRAD: To stało się w 1991 roku, gdy wysłuchaliśmy płyty "Killer B's" thrashmetalowej kapeli Anthrax. Znalazł się na niej kawałek Anthraxu nagrany wspólnie z legendarnym nowojorskim składem rapowym Public Enemy. To był pierwszy sensowny projekt spod znaku crossover, jaki usłyszeliśmy. Wtedy też zrozumieliśmy, że właśnie połączenie hip hopu i metalu to będzie nasze brzmienie.

Dlaczego Linkin Park ma dwóch wokalistów?

MIKE: Ja jestem raperem, Chester tradycyjnym wokalistą.
CHESTER: No, niezupełnie, ja przecież też rapuję...
MIKE: Tak, zgadza się. Chestera zwerbowaliśmy do zespołu dwa i pół roku temu, ponieważ chciałem, żeby w składzie znalazł się ktoś o bardziej melodyjnym wokalu. No, a poza tym Chester ma lepsze płuca! Ostatecznie jego głos doskonale współgra z moim rymowaniem.

Chester, czy jako ten nowy miałes problem z aklimatyzacją w zgranym już zespole?

CHESTER: Nic z tych rzeczy! Chłopaki czuli ogromny respekt przede mną, bo ja, w przeciwieństwie do nich, miałem już wtedy podpisany kontrakt na płytę. Powiem więcej! Chłopcy zatrudnili mnie, zanim mnie zobaczyli.A to ciekawe!

Chyba sobie robisz jaja...

MIKE: Wcale nie! Chester zadzwonił do mnie w swoje 23. urodziny i przez telefon zaśpiewał partię wokalną do naszego nagrania demo, w którym zaplanowaliśmy dodatkowy głos. To, co usłyszalem przez telefon, po prostu ścieło mnie z nóg. Natomiast Chester oznajmił, że jesli my jesteśmy choć w połowie tak super jak nasza muzyka, chętnie przyłączyłby się do nas. Bez chwili wahania odpowidziałem mu: Masz tę robotę! A on po prostu wstał, wyszedł ze swojego urodzinowego przyjęcia i pięć godzin pózniej (a jechał z Arizony do Kalifornii!) był już na naszej próbie.

Phoenix, dlaczego Twoje imię i nazwisko nie zostalo wymienione we wkładce do waszego albumu? nie pojawiasz się też na wszystkich zdjęciach...

PHOENIX: Bo nie brałem udziału w nagrywaniu tej płyty. Z powodu studiów na uniwersytecie w 1998 roku na jakiś czas odszedłem z kapeli. Wróciłem do niej dopiero na początku tego roku.

Czy to prawda, że jesteście bardzo religijni?

MIKE: Nie jesteśmy fanatycznie przywiązani do wiary, ale rzeczywiście każdy z nas jest głeboko wierzącą osobą. Trzech z nas to chrześcijanie, dwóch jest wyznania mojżeszowego, a Chester... wyznaje swój własny rodzaj religii.

Przyznajcie się szczerze: którego z was usidliła już jakaś dziewczyna?

CHESTER: Tylko ja jestem żonaty. Moja żona ma na imię Samantha. A teraz zdradzę Ci największą tajemnicę: Samantha jest w ciązy. W maju 2002 roku zostanę ojcem!

:: powrót ::

Wywiad z Chesterem - 30Ton

Jak doszło do tego, że wasz zespół pojawił się na scenie... Czy od razu istnieliście pod nazwą Linkin Park?

C.B: Na początku nazywaliśmy się Hybrid Theory, co stanowi też tytuł naszego albumu. Ale gdy dowiedzieliśmy się, że Hybrid Theory jest nazwą zastrzeżoną, postanowiliśmy ją zmienić. W Santa Monica, miejscowości, z której pochodzę, jest miejsce, które nazywa się Linkin Park. Pomyślałem, że to będzie dobra nazwa dla naszego zespołu.

Ciężko było wam, jako debiutantom, pracować w studiu nad nagraniami?

C.B: To było naprawdę niesamowite przeżycie, a zarazem bardzo pouczające doświadczenie. Pracowaliśmy w studu, w którym wcześniej nagrywali między innymi Pearl Jam i Alice In Chains, a także wiele innych rockowych zespołów. Mieliśmy przy tym dużo zabawy. Było też, niestety, kilka frustrujących momentów, na przykład, kiedy nasz producent chciał zmieniać brzmienie gitar, albo, gdy utwory nie brzmiały tak, jakbyśmy chcieli. Jednocześnie podczas pracy w studiu starałem się pisać teksty do utworów, dzięki czemu w niektórych z nich słychać złość, o którą tak naprawdę mi chodziło. Jedno jest pewne - po tym wydarzeniu staliśmy się sobie bliżsi.

Jacy wokaliści wpłynęli na twój styl śpiewania?

C.B: Jest ich co najmniej kilku. Na pewno jest nim Robert Plant. Muszę tu wymienić też Scotta Weilanda, wokalistę Stone Temple Pilots. Inspirowali mnie także artyści, którzy odwoływali się do punk rocka - tacy jak na przykład Kurt Cobain z Nirvany...

No właśnie... Nirvana... Kiedy ukazał się album "Nevermind" miałeś 15 lat. Jakie to było dla Ciebie przeżycie?

C.B: To jedna z moich ulubionych płyt dekady. Ona naprawdę zmieniła muzykę. Cała scena była wtedy plastikowa, pełna lalek. Rządziły takie pop-metalowe zespoły jak Cinderella czy Poison. A tu nagle pojawia się Nirvana, która po prostu wszystkich wykosiła. Ich płyta miała niezwykłe brzmienie. Gdy tylko ta muzyka dotarła do mego ucha, zostałem ich wiernym fanem.

Po śmierci Kurta Cobaina wiele się w Stanach zmieniło. Amerykańską scenę zdominował pop, ale teraz sytuacja się odwraca. Co się stało, że teraz do głosu znów doszły takie formacje jak Korn czy Limp Bizkit?

C.B: Wiesz najbardziej interesujące jest to, czego brakowało pięć lat temu. Wszystkie te zespoły, które teraz są popularne, dopiero zaczynały. Nie było artystów, którzy łączyliby rap z rockiem. Wiesz jedyne co się pojawiało to na przykład Aerosmith z RUN DMC. Pięć, sześć lat temu tego typu granie dopiero się rozkręcało. To dlatego też brzmienie i Linkin Park i innych formacji jest zbliżone do siebie. Wszyscy poruszamy się na tej samej orbicie i dlatego też dzieje się to (oczywiście na mniejszą skalę) co kiedyś się działo z grunge.

:: powrót ::

Wywiad z Chesterem Benningtonem dla Metal Hammer

Tytuł Waszej debiutanckiej płyty to ni mniej ni wiecej tylko poprzednia nazwa zespolu...

Tak. Pierwotnie zespol nazywal sie wlaśnie Hybrid Theory. Okazało się jednak, ze gdzies tam pogrywa juz kapela o takiej nazwie, tak wiec zostaliśmy zmuszeni do tej zmiany. Nie ukrywam jednak, ze zżyliśmy się z Hybrid Theory i nie chcieliśmy jej od tak po prostu oddać. W ten sposob pierwszy album Linkin Park to wlaśnie "Hybrid Theory".

Jakąkolwiek gracie muzykę elektroniczną, wypełnia ją spora dawka melodii. Skad czerpiecie inspiracje?

Wiesz, naprawdę mogłbym wymienić tu wiele rożnorodnych zespołów. W zasadzie każdy z nas ma własnych idoli. Na upartego wymieniłbym formacje takie jak Deftones, N.I.N., The Roots itd. Natomiast jeśli chodzi o moją osobę jestem wielkim fanem punk rocka, ale rownierz lubię Depeche Mode.

Rozumiem, ale skad w takim razie, wywodzi sie ta melodia? W żadnym z wymienionych przez ciebie zespołów nie uświadczysz czegoś podobnego.

Dziękuję! Naprawdę miło mi, że tak to widzisz! Wiesz może wywodzi się to stąd, że pięć lat temu, tj. wtedy kiedy zaczynaliśmy grać, zespołów z gatunku crossover bylo naprawdę jak na lekarstwo. Był rock, był rap, był hip hop itd. W tym okresie znanymi mieszankami były kolaże typu Aerosmith i Run DMC, ale jak powiedziałem, były to śladowe ilości. Dla nas wszystko zaczeło sie od koncertu, na którym tę samą scenę dzielili Anthrax i Public Enemy. Jednym z kłebiących się pod nią ludzi był nasz drugi wokalista - Mike Shinoda, którego to wydarzenie ruszylo do tego stopnia, iż postanowił założyć kapele grającą właśnie taką muzykę. Jednak od tego momentu mineło juz trochę czasu, w którym udało nam się ewoluować jako zespół, tworząc coś, co chyba mogę nazwać własnym stylem.

Interesuje mnie jeszcze jak doszlo do podpisania kontraktu z Warnerem.

Najpierw podpisaliśmy z mała firmą promocyjną. To bylo dobre posunięcie, gdyż dzięki niemu mogliśmy pozwolić sobie na nagranie przyzwoitej demówki. Którą następnie poczeliśmy rozsylać po różnych wiekszych wytworniach. Stało się tak, że finalnie zaczeliśmy otrzymywać coraz wieksze liczby telefonów od ludzi przejawiąjacych zainteresowanie materiałlem i pewnego dnia zadzwonił do nas gość z Warnera. Spotkaliśmy się, zaproponowano nam kontrakt, i po krótkich negocjacjach doszło do jego sfinalizowania.

Jesteście zadowoleni ze współpracy z tą wytwornią?

Odpowiadam tak: mieliśmy możliwość odejścia od Warner i podpisania kontraktu z innymi firmami, jednak zdecydowaliśmy pozostać przy boku Warner Bros. Są to to naprawdę świetni profesjonalisci, i przede wszystkim ludzie, którzy wkładają dużo pracy i serca we wszystko co robią. A co najważniejsze podoba im się nasza muzyka!

Czy do "Hybrid Theory" będą realizowane jakieś teledyski?

Nakrećilismy już dwa, do utworow "One Step Closer" i "Crawling:". Teledysk do tego pierwszego to zakrecony materiał, wypełniony pokazami wschodnich sztuk walki. Teledysk ten krąży już od jakiegoś czasu po amerykanskiej MTV, i skądinąd wiem, że radzi sobie tam całkiem nieźle :)

:: powrót ::

Wywiad z J. Hahnem zaraz po EMA 2002

Pytanie: Co stało się z resztą zespołu że nie mogli przybyć na uroczystość....?
Joe: Wszyscy zostali w domu, ponieważ nad nowym albumem pracują już w domu. Ja akurat miałem wolne, dlatego pojawiłem się na MTV EMA
Pytanie: Macie już tytuł swojego nowego albumu?
Joe: Nie nasz krążek, nie został jeszcze zatytuowany, ale wciąż nad tym pracujemy...
Pytanie: Dostaliscie dziś dwie statuetki MTV EMA, co z nimi zrobicie?
Joe: Chyba nie ma wątpliwości... postawimy je w naszych toaletach :)

:: powrót ::

Brad i Joe zaraz po American Music Awards o "Meteorze"

"Nagrywanie płyty zajeło nam 18 miesiecy, tyle też musieli czekać fani na nowy materiał. To przyjemne uczucie pomyśleć, że skończylismy tą pracę." -powiedział Brad.
Brad przyznał także, że podczas mixowania Reanimation, zespół nauczył sie wielu nowych rzeczy (ta współpraca dała im wiecej niż mogli sie spodziewać) od artystów, którzy wtedy z nimi współpracowali. "To właśnie dzięki możliwosci pracy z tyloma znanymi ludzmi, nowy album ma takie a nie inne brzmienie. Było żródłem nowych perspektyw przy tworzeniu "Meteory". Jednak brzmienie jest nadal ciężkie i ciemne!"- Brad.

Natomiast Mr.Hahn mówi: "Meteora jest bardziej róznorodna niż poprzednie dokonania LP, fani "Hybrid Theory" powinni ją polubić. Jeśli chodzi o fanów "Reanimation"- "Meteora" jest zupełnie inna, przede wszystkim przy jej nagrywaniu nie brali udziału żadni goście.
"Chcieliśmy pokazać ludziom nas samych, jako artystów, jako indywidualny zespół" -tłumaczy Hahn.
"Pierwszym singlem stanie się piosenka "Somewhere I Belong", jest inna niż reszta utworów na płycie, przede wszystkim zawiera dużo elementów optymistycznych." -Brad.
Video jest kręcone w tym tygodniu w Los Angeles! "Reżyserem clipu jest gość, o złej reputacji reżyserskiej, dlatego postanowilismy zatrudnić właśnie jego" -żartuje Brad! (reżyserem jest oczywiscie Mr.Hahn).
"Miejscem, w którym rozgrywać sie będzie clip, jest pokój (miało to być rodzinne miejsce), nic w clipie nie jest prawdziwe, wszystko jest niczym sen, jakby było nierealne. Sceny mają wygladać, jakby były scenami rozgrywającymi się w czyimś umyśle"-Joseph.
"It's very pseudo-intellectual" -dodaje Brad!

:: powrót ::

Wywiad Chestera z redaktorem "Playboya"

Czy możecie sobie wyobrazić liczbę gierek frontmana grupy Linkin Park, w jakie bawiłby się, gdyby tylko nie był żonaty? Samolubnie, Bennington myslał tylko o sobie, gdy związał się w wieku 20 lat. W ten sposób rozwiały się marzenia wielu fanek , które chętnie zobaczyłyby jego penisa (...).

Ale playboy.com słyszał wystarczająco dużo "One Step Closer" i "In The End" w ostatnim czasie i zbyt mało o seksualnym życiu Benningtona. Wytropiliśmy piosenkarza, by dotrzec do samego źródła. Wystarczy to, bo powiedzieć, że powinniście poprosić o autograf, nie o uścisk dłoni, kiedy spotkacie Pana Benningtona.

Pytanie: Ile miałeś lat i w jakich oklicznościach straciłes swe dziewictwo?
Chester Bennington: Nie pamietam utraty mojego dziewictwa. Wydaje mi się, że miałem wtedy 15 lat i byłem na eterze.

Pytanie:Jakie jest najbardziej pamietne doznanie sexualne, jakie kiedykolwiek przeżyłeś?
CB: Moja lewa ręka.

Pytanie: Z kim sławnym najbardziej chciałbyś uprawiać seks?
CB: Oh, to trudne. Prawdopodobnie powiedziałbym Angelina Jolie.

Pytanie:Jakie jest najbardziej niezwykłe miejsce, gdzie uprawiałeś seks?
CB: Prowadząc samochód na autostradzie z moją żoną. Zaliczyłbym to też do najlepszego seksualnego przeżycia, ale prawdopodobnie była to moja lewa ręka, ponieważ spedzam z nią więcej czasu niż z moją żoną.

Pytanie:Czy kiedykolwiek uprawiałes seks grupowy?
CB: Nie wiem czy ludzie, którzy uprawialiby ze mną seks w tamtym czasie, naprawde polubiliby moją muzykę. Nie wydaje mi się.

Pytanie: Czy miałeś kiedyś trzech lub więcej - kogoś?
CB: Yeah, ja, moja lewa ręka, moja prawa ręka razem mieliśmy imprezkę. Naprawdę jestem zainteresowany masturbacją.

Pytanie:Czy masz jakies kasety video z twoimi stosunkami?
CB: Nie, nie mogę sobie pozwolić na video kamerę. Właściwie, teraz mogę, ale nie mogłem, gdy chciałem to robić.

Pytanie:Jak często się masturbujesz?
CB: Zbyt często.

Pytanie:Jaka jest twoja ulubiona pozycja?
CB: Wszystkie. Wszystko seksualne jest moim ulubionym.

Pytanie:Jaka jest największa liczba orgazmów, które miałeś w ciagu 24-godzinnego okresu czasu?
CB: Myślę, że straciłem rachubę po pięciu. Jestem chorym bękartem.

Pytanie: Kto jest najsławniejszą osobą, z którą uprawiałeś seks?
CB: Moja żona. I jest ona sławna tylko dlatego, że jest moją żoną.

Pytanie: Jak często oglądasz porno?
CB: Codziennie. Właśnie dostałem w prezencie "American Cocksucking Championship" na dvd od stacji radiowej.

* Playboy 2001
Prawa autorskie zastrzeżone!

:: powrót ::

Wywiad z Mike'iem - Metal Hammer 12/2001 nr. 126

Ich kariera to spełnienie dwóch marzeń-marzenie o "Amerykańskim sukcesie" oraz "szybkiej karierze rock'n'rollowca". Bo przecież, jeszcze dwa lata temu nikt nie słyszał o tym młodym, amerykańskim zespole. Dzisiaj słuchają ich miliony ludzi, a ich teledyski nieprzyzwoicie często są grane w MTV...Fakt, że są i tacy, którzy w Linkin Park widzą jedynie komercję, sztuczny produkt muzycznego showbiznesu, ale to przecież opinie, które zawsze idą za tymi, którym się powiodło. Linkin Park przyklejano różne etykietki-jedni widzą w nich naśladowców Limp Bizkit, inni oryginalnych twórców, śmiało wytyczających nowe szlaki dla rocka. Najważniejsze jednak, że Linkin Park to po prostu zespół, który udanie propaguje rocka wśród zmanierowanej, telewizyjnej publiczności. Za to mu chwała. Przy okazji premiery najnowszego singla Linkin Park-"In the end"-udało nam się porozmawiać z wokalistą i mózgiem zespołu- Mike'em Shinoda.

MH: 20 listopada wychodzi wasze DVD. Powiedz Mike, co znajdzie się na tym krążku?

MS: Nie wiem, czy wymienię wszystko, gdyż jest tego naprawdę sporo.W największym skrócie można powiedzieć, że znalazło się tam to wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatniego roku, czyli od momentu wydania naszej pierwszej płyty, wszystko to co działo się dokoła nas przez ten cały okres.Jest 6 lub 7 teledysków, wiele koncertów, wiele scen z życia na trasie oraz wiele zdjęć zza sceny, z tej drugiej strony...Mam nadzieję że będzie to niezwykłe wydawnictwo dla naszych fanów, że będą mieli taką samą radochę przy oglądaniu tego materiału jaką my mieliśmy przy kręceniu...Jest tam naprawdę kilka ciekawych rzeczy.

MH: Mike, wiem, że z pewnością słyszałeś te pytanie z tysiąc razy, ale wytłumacz mi co oznacza wasza nazwa -Linkin Park?

MS: Oh... nie ma jakiegoś specjalnego ukrytego znaczenia. Linkin Park to po prostu nazwa parku w centrum Santa Monica w Californi. Pierwotnie nazywaliśmy się Hybrid Theory, ale musieliśmy zmienić nazwę po tym, jak okazało się, że ta nazwa jest już zastrzeżona przez jakieś przedsiębiorstwo czy coś podobnego. Wiesz, szukaliśmy jakiejś nazwy, która by łatwo wpadała w ucho, którą łatwo można skojarzyć z nami. "Linkin Park" to było to, w pewien sposób pasowała do naszej muzyki, a równocześnie daje ona w pewien sposób wolną rękę, co do jej interpretacji...

MH: A więc dalej podążając tym tropem, dlaczego nazwaliście płytę "Hybrid Theory"? Czy jest to może wasza filozofia muzyczna? Coś w stylu-łącz wszystko co się da, aby powstało coś nowego a zarazem intrygującego?

MS: Tak, po części można to tak wytłumaczyć. Z drugiej strony filozofia muzyczna to chyba zbyt dużo powiedziane, gdyż podczas tworzenia albumu "Hybrid Theory" nikt nie zastanawiał się nad tym jaki to ma przybrać ostateczny kształt. Każdy z nas grał po prostu to, na czym się wychował, to czym przesiąkł gdy dorastał, tę muzykę która nas wówczas otaczała, a że każdy z nas miał trochę inne gusta muzyczne,to one właśnie przenikają się na tej płycie...To, co powstało,zrodziło się bardzo naturalnie i wyszło od każdego z nas. A efekt jest taki jak słychać,chyba jest nieźle?Nikt nie zakładał z góry,że to ma tak wyglądać jak wygląda...

MH: Wiem, że studiowałeś ilustrację na Art. Center College w Pasadenie.Czy może przypadkiem to ty jesteś autorem tej okładki do "Hybrid Theory"?

MS: To znaczy miałem duży wpływ na powstawanie tej okładki. Ja pracowałem nad samą postacią "żołnierza", która jest na okładce. Wszyscy są zadowoleni,więc chyba jest nieżle... Ale to nie jest moja jedyna praca w tym kierunku.Czasem można zobaczyć inne moje prace na naszej oficjalnej stronie internetowej(linkinpark.com) nad którą również staramy się pracować wspólnie z naszym DJ-em Joe Hahna, który także studiował w Pasadenie razem ze mną. Staramy się pracować nad wszystkim. Razem z Joe kończymy film o Linkin Park, do tego współpracujemy przy powstawaniu każdego teledysku. Chcemy do wszystkiego dodać jak najwięcej naszych pomysłów...

MH: Tak więc, skoro jesteś autorem rysunku postaci, to może mi powiesz kim jest ten gość na okładce? Czy to kolejna ofiara waszej teorii hybrydyzacji?

MS: Tak (śmiech)... niezła interpretacja. Ale wiele się nie pomyliłeś, tak naprawdę ten gość to doskonały reprezentant naszego stylu. Tylko spójrz na niego.To jest żołnierz ze skrzydłami ważki. Żołnierz doskonale oddaje tę agresywną, ciężką i mroczną część naszej muzyki, a skrzydła z kolei tę drugą stronę, tę bardziej spokojną, która dodaje tej muzyce lekkość, pewnego polotu i świerzości.

MH: "Hybrid Theory"to naprawdę bardzo dobry album. W Stanach bije rekordy popularności... Czy czasem nie przeraża cię świadomość, że pobić pierwszą płytę będzie naprawdę trudno... że będzie naprawdę trudno napisać coś lepszego?

MS:Nie.Nie sądzę, dla nas to była doskonała zabawa, pisać ten materiał, bawić się nim. Sądzę, że to było doskonalę doświadczenie w naszym życiu i dlatego gdy zaczniemy tworzyć następcę "Hybrid Theory" zrobimy to w ten sam sposób, co poprzednio, czyli:jak najwięcej zabawy... Wkońcu tworzymy dla siebie i muzyka musi sprawiać nam przyjemność a nie być obowiązkiem.

MH: Mike powiedz szczerze, czy nie obawiałeś się, że gdy Chester do was dołączył stracisz swoją posadę lidera w Linkin Park ?

MS: Nie, skądże... Odkąd Chester dołączył do LP uważam go za swojego brata i nigdy bym go nie mógł traktować jak konkurenta, tym bardziej, że oboje zdajemy sobie sprawę z tego, że tylko cały zespół tworzy integralną całość i wiemy, że gdyby jednego z nas zabrakło, to nie było by już to to samo... Czyli nie ma mowy o jakiejkolwiek konkurencji.

MH: Mike, powiedz mi jak wygląda wasza współpraca twoja i Chestera przy pisaniu Tekstów?

MS: Teksty piszemy razem. Nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy byłoby inaczej.Wiesz, to dziwna sprawa śpiewać czyjeś teksty. Z każdym tekstem muszę się jakoś utożsamiać, muszę mieć jakiś udział w powstawaniu tekstu, inaczej sobie tego po prostu nie wyobrażam. Myślę, że Chester myśli podobnie. W końcu mamy w zespole dwóch wokalistów i każdy z nas śpiewa o sobie.

MH: Widzę że bardzo ważną sprawą w waszej muzyce są właśnie liryki... Jak się czujecie, gdy przychodzi do was jakiś fan i mówi :"Hej,ten tekst jest o mnie,o moim życiu. Ten tekst pomógł mi gdy byłem w dołku"?

MS: Tak, to jest coś wyjątkowego, gdy słyszysz takie słowa z ust nieznanego ci człowieka, wiesz wtedy po co tworzysz... To nadaje głębszego sensu temu, co robisz. To zarazem niezwtkłe motywujące. Tak naprawdę to piszemy o sobie i o własnych przeżyciach i przemyśleniach. Te teksty są ważne dla nas, ale jeżeli ktoś się z nimi identyfikuje to wspaniale. Nawiązuje się jakaś nić porozumienia wiążąca nas z fanami...

MH: Mike, opowiedz o swoich inspiracjach...

MS: Kiedy dorastałem, słuchałem trochę innej muzyki niż ta, którą teraz gramy.Właściwie fascynował mnie wówczas hip-hop, myślę że to czsem słychać w moim stylu. Słuchałem wówczas takich rzeczy jak: LL CoolJ,Run DMC i tego typu historii. Wtedy bardziej zacząłem zwracać uwagę na produkcję tych płyt,fascynowało mnie produkowanie muzyki. Od jakiegoś czasu moje zainteresowania muzyczne zwróciły się bardziej w stronę cięższych rzeczy, takich jak Red Hot Chili Peppers czy RATM. Myślę że jesteśmy jedną z tych kapel, które łączą starsze gatunki takie jak m.in.: hip-hop z cięższymi gatunkami, a zarazem młodszymi. Bardzo lubię obecnie słuchać tych kapel, które dziennikarze nazywają naszymi konkurentami, czyli Deftones czy Papa Roach ale również Tool...

MH: Jak przebiegają prace nad nowym albumem LP?

MS: Tak naprawdę jeszcze nie myślimy jakoś specjalnie o nowej płycie. W dalszym ciągu promujemy"Hybrid Theory". Cały czas jesteśmy w trasie, ale coś tam zaczynamy pisać, właściwie pisać to za dużo powiedziane...

To są po prostu na razie krótkie pomysły z których nie wiadomo, co się narodzi.Cały ten materiał powstaje w bardzo dziwntch okolicznościach. Na tyłach autobusu zamontowaliśmy sobie takie małe studio, właściwie najprostrzy sprzęt nagrywający.I tam w trakcie trasy nagrywamy. Powiem ci szczerze,są to trochę dziwne warunki,takie klaustrofobiczne i dlatego często spotykamy się z fanami, którzy są święcie przekonani, że w takich warunkach musi powstać coś dziwnego... A to nieprawda. Chcemy aby następny album był zbliżony do tego, co fani znaleźli na"HT". Jedyną rzeczą którą będziemy chcieli zmienić to brzmienie, chcemy aby kolejny materiał brzmieniowo nie różnił się za bardzo od tego, co uzyskujemy na koncertach. Czujemy się kapelą stricte koncertową i chcemy aby fani, po przesłuchaniu płyty wiedzieli czego mogą się spodziewać na koncertach. Poza tym,w przyszłym roku chcemy wydać remixy naszych utworów. Wiesz, bawimy się brzmieniami, loopami i tego typu rzeczami. Zmieniając numery w ten sposób można uzyskać zupełnie nowe utwory, zupełnie różne od oryginałów.

MH:Wiem, że graliście na tegorocznej edycji festiwalu Ozzfest. Jak wspominacie te doświadczenie?

MS: Tak, to było coś niesamowitego. Wiesz wiele się słyszy na temat tego festiwalu, ale wystąpić tam, to dopiero jest coś! Właściwie to było nasze pierwsze prawdziwe metalowe tourne. Najśmieszniejszy był fakt, że dla większości ludzi, którzy przychodzili na Ozzfest my byliśmy zupełnym zaskoczeniem... Zupełnie nowy stuff (śmiech) Wiesz oni wszyscy spodziewali się muzy w stylu Black Sabbath a tu wyskakuje jakiś LP z hip-hopem podbitym ciężkimi gitarami.Lecz mimo wszystko zostaliśmy bardzo dobrze przyjęci i cieszę się, że mogłem tam zagrać wśród tylu gwiazd. Pamiętam to, co działo się za sceną po koncertach.Szczególnie te imprezy z Papa Roach, tak się szczęśliwie złożyło, że w tym czasie zbiegło się kilka imprez urodzinowych... Więc impreza goniła imprezę. Nasz basista, Phoenix niejednokrotnie kończył takie imprezy w hotelowej wannie (śmiech). Wiesz to były wspaniałe koncerty i niezapomniane przeżycie.
MH: Macie za sobą tourne po Europie. Czy dostrzegasz jakieś różnice pomiędzy europejskimi fanami a tymi zza oceanu?

MS: Generalnie nie ma różnic. Nasza publiczność niezależnie od tego skąd pochodzi, reaguje bardzo spontanicznie. Wiadomo zdarzają się czasem gorsze koncerty, ale to zarówno zdarza się w Europie jak i tutaj w Stanach. Ale mimi wszystko zazwyczaj jest super, prawie zawsze czujemy energię bijącą z publiczności i to nas niesamowicie nakręca.

MH: Mike, powiedz mi jak myślisz, dokąd zmierza muzyka metalowa, jak ona wyglądać będzie za kilka lat?

MS: Nie wiem. Sądząc po tym, co się dzieje w muzyce obecnie, to muzyka w przyszłości będzie coraz cięższa. Ale też jest w tym jakaś granica, gdy osiągniemy tę granicę to trudno będzie powiedzeć co dalej. Obecnie widzę tendencję do łączenia różnych stylów muzycznych i wydaje mi się, że właśnie my podążamy tą drogą. Ale tak naprawdę ciężko jest prowokować, każdy ma na to swój sposób... My to robimy po swojemu, a ktoś inny znowu zrobi to inaczej. Ciężko powiedzieć...

W tym momencie odezwał się miły głos w słuchawce i zapowiedział że oto mam czas na ostatnie pytanie...

MH: Mike co chciałbyś powiedzieć tym wszystkim którzy teraz zaczynają grać w garażach i śnią o śławie takiej jaką osiągnął LP? Jakie dałbyś im rady?

MS: Każdy z nas ma swoją drogę prowadzącą do celu. Na pewno ciężko trzeba na to pracować, nic nie przychodzi bez pracy. Trzeba dużo nagrywać, dużo koncertować, w końcu będziecie grać dla fanów i bez nich ani rusz. My jesteśmy najlepszym przykładem na to, że jeśli się chce, to można dojść do celu... My też zaczynaliśmy jako nieznany zespół, graliśmy trasy z innymi kapelami, aż w końcu nas ktoś zauważył...

MH: Mike czy jest szansa zobaczyć was w Polsce?

MS: Oczywiście. Bardzo byśmy chcieli, ale to zależy nie tylko od nas. Czekajcie a na pewno kiedyś się zjawimy... Dużo słyszeliśmy o tej wspaniałej publiczności jaką macie w Polsce, to nas dodatkowo mobilizuje do tego aby do was w końcu przyjechać.

:: powrót ::

Rozmowa z Mikiem Shinoda, Davem Farrellem i Josephem Hahnem. Artykuł z miesięcznika "Teraz Rock" - "Słonie Salvadora Dali"

Bez wątpienia w tym zespole nie grają tępaki, którym dziwnym trafem udało się zrobić karierę. Nawet po półgodzinnej rozmowie, można sobie wyrobić zdanie, że LINKIN PARK spokojnie przekracza średnią IQ przypadającą na przeciętny zespół rockowy. Podczas naszej rozmowy Mike Shinoda, Dave Farrell i Joseph Hahn używali języka który nie przystoi gwiazdom rocka. Zamiast rzucać fuckami wysławiali się jakby skończyli Harvard. Ale bez przesady to fajni goście. Tylko Joe jest jakiś małomówny, zdaje się być zamknięty w swoim świecie. ale nie należy wyciągać pochopnych wniosków-podobno biedak cierpiał tego dnia na poważne dolegliwości żołądkowe. Ale i on się w końcu wypowiedział...

W wielu wywiadach podkreślaliście ze za nazwą Linkin Park nie kryją się żadne specjalne podteksty. Natomiast tytuł waszego debiutu, a zarazem poprzednia nazwa zespołu Hybrid Theory, wydają się świadczyć o tym ze lubicie mieszać style. Co z tytułem nowej płyty Meteora? Czy inspiracja spadła na was z kosmosu?

Dave: Meteora to takie skalne formacje w Grecji na których wzniesiono niegdyś siedem klasztorów. Bodaj dwa lata temu byliśmy w trasie po Europie i w autobusie przeglądaliśmy przewodnik turystyczny, w który były zdjęcia tego tajemniczego miejsca. Wyglądało wspaniale, monumentalnie, miało w sobie jakąś potężną energie, biła z niego moc historii. Sama nazwa też nam się podobała. Meteora - to zapadło nam w pamięć . Jednak nasza płyta nie ma nic wspólnego z klasztorami. Jedyny związek polega na tym ze chcieliśmy tym tytułem podkreślić, jak wiele pracy włożyliśmy w ten album. Dla nas to było wielkie dzieło. Meteora z kosmosem też nie ma nic wspólnego. Uznaliśmy, ze to słowo któremu nie można przypisywać bezpośredniego znaczenia, bo on w języku angielskim nie istnieje.

Proste pytanie: jak się ma nowy album do debiutanckiego?

Mike: ono wcale nie jest takie proste?

Dave: chcesz nas wsadzić na minę...

Mike: Oczywiście na Meteora słychać ze gra Linkin Park. To jest mniej więcej ta sama jazda co na debiucie, ta sama dynamika, ta sama skłonność do mieszania stylów. Ale dodaliśmy sporo nowych rzeczy- kilka piosenek nagrywała z nami dziesięcioosobowa orkiestra, tu i tam pojawiają się partie fortepianu, a nawet tradycyjne japońskie instrumenty. Także więcej uwagi poświęciliśmy samplom, kreowaniu nowych, intrygujących brzmień.

Dave: Weźmy np. początek singla "Somwhere I Belong". Te pierwsze dźwięki brzmią trochę jak klawisze. A tak naprawdę to partia gitary akustycznej odwrócona i obrobiona przez Mike'a na Pro-Toolsie. A potem znów poszatkowana i ustawiona tak, by oryginalna sekwencja akordów została przywrócona. Podoba nam się takie kombinowanie- ze zwykłej gitary robisz jakiś nowy instrument. Rozwinęliśmy się również jako kompozytorzy. Np. kawałek From The Inside, grany jest dość dziwnym metrum, nie na 4/4 tylko na 6/8. To było dla nas wyzwanie - zrobić utwór który będzie zawierał zmyłkę rytmiczną, a jednocześnie brzmiał płynnie, naturalnie i znakomicie pasował do Linkin Park. Takie pomysły wywołują efekt domino w dobrym rozumowaniu tego pojęcia. Gitara gra na 6/8 to i cała reszta musi kombinować, włącznie z Mike'em. Zapewniam cię, że nie ma wielu artystów którzy potrafią rapować na 6/8! To jest coś nowego, ekscytującego i niezła zabawa. Po prostu staramy się rozwijać.

Wierze, ze przyłożyliście się do nagrania nowego albumu. Ale nie jest to wielkie dzieło pod względem trwania. Czy przypadkiem kawałki nie są krótkie by pasowały do radia?

Dave: Krótki numer długi numer- to w pewnym sensie sprawa względna. Bo chodzi o to jak się go słucha jak wchodzi. Na pewno nie piszemy z myślą o formacie radiowym. Cały proces przygotowania płyty trwał 18 miesięcy. Na samym początku zrobiliśmy wstęp do "SIB"- bodajże w czasie trasy Ozzfest ( -można to zobaczyć na krążku dvd- ). Komponujemy właściwie gdzie chcemy i kiedy chcemy, bo też używamy do tego celu Pro-Toolsa. Natomiast partie wokalne powstały pod koniec sesji. Po drodze Chester i Mike mieli dużo różnych pomysłów na gitarę, bas itd. , nagrywali kilka wersji partii wokalnych. Można powiedzieć ,że każdy utwór z Meteory miał po kilka opracowań, proces tworzenia trwał 18 miesięcy- nie było podziału na etap pisania i nagrywania. Wszystko się mieszało, lubimy wracać do piosenki niby już gotowej- przerabiać ją, naprawiać. Daliśmy sobie dużo czasu by nadać im taką postać jaka wydała nam się najodpowiedniejsza. Nie ma to nic wspólnego z chęcią przypodobania się komercyjnym stacjom radiowym. Mike: Lubimy myśleć o naszych utworach, że są silne, mocne, rządzą się swoimi prawami i nic nie dadzą sobie zarzucić.

Możecie sobie wyobrazić pracę bez Pro-Toolsa?

Dave: Nie bardzo. Cyfrowe nagranie i taka technologia są tak pomocne , że czułbym się bez nich trochę ograniczony. Możesz dość łatwo eksperymentować z instrumentami, porównać np. która z partii gitary broni się najlepiej. Budujesz szkielet i dowolnie przestawiasz elementy dopóki nie uznasz że wszystko jest OK. W taki sposób tworzymy naszą muzykę. Na Meteora potraktowaliśmy Pro-Toolsa jako bardzo ważny, oddzielny instrument. Joe i Mike najgłębiej tkwią w kwestiach technologicznych, ale nikt w zespole nie wyobraża sobie sytuacji, kiedy nagle ktoś przychodzi i zabiera nam Pro-Toolsa. Przecież wiele dźwięków które słuchać na Meteora nie bylibyśmy w stanie stworzyć nagrywając na taśmach.

W dwóch utworach pojawiają się orientalnie brzmiące motywy. Czyżby w tobie i Joe odezwały się japońskie korzenie?

Mike: Może. Ale przede wszystkim po prostu bardzo spodobało mi się brzmienie tego instrumentu - to shakuhachi. To specyficzny flet, który ma taki mroczny, intrygujący sound. Wykorzystaliśmy go w Nobody's Listening. Wyzwaniem było dopasowanie tego utworu do reszty albumu. Ten flet jest strasznie charakterystyczny, dominuje brzmienie całości, trudno nad nim zapanować. Trzeba było mocno zapracować nad innymi instrumentami i wokalem, żeby ten utwór elegancko wpisał się w Meteorę. Mam wrażenie, że nasze wysiłki zostały uwieńczone sukcesem.

Session to dość oryginalny numer - właściwie brzmi jak remiks, a w dodatku jest instrumentalny...

Dave: Session , podobnie jak Breaking The Habit, było z początku raczej eksperymentem niż kompozycją. Ćwiczeniem mającym pomóc nam opanowanie sztuki pisania utworów instrumentalnych. A poza tym znów szansą na pójście w nowym kierunku, zrobienie czegoś innego. Breaking The Habit też był z początku kompozycją instrumentalną. Któregoś dnia Joe powiedział Mike'owi: Może weźmiesz ten utwór do domu i spróbujesz dodać do niego partie wokalne. Może z tego wyjdzie coś fajnego? I wyszło. Ten utwór nie musiał byś instrumentalny...ale Session musiał. Był od początku tak pomyślany że dział się w nim wystarczająco wiele, by przykuwać uwagę nawet bez śpiewu. Nie chcieliśmy żeby Meteora była luźną zbieraniną piosenek. Chcieliśmy by to był spójny album, a nie jednowymiarowy. W sumie zrobiliśmy ok. 18 kawałków, ale na płycie znalazło się dwanaście. Już choćby z tego faktu można wysunąć wniosek, że myśleliśmy o albumie jak o całości, o tym by miał swój sens i swoją dramaturgię. Nie chodziło nam o wypełnienie kompaktu jak największą ilością minut grania.

W Session dominuje elektronika. Czy cały zespól pracował nad tym kawałkiem?

Mike: Chyba ja zrobiłem w nim najwięcej - gdzieś tak z 85 procent. Ale bez udziału chłopaków efekt nie byłby taki dobry- jest partia gitary, basu, skrecze. Natomiast Breaking The Habit to kawałek który przeszedł chyba największe metamorfozy. Najpierw było dwuminutowe intro, potem zrobił się z tego pełnometrażowy kawałek instrumentalny - trzeba było zmienić ze czterdzieści ścieżek, przearanżować wszystkie partie. Potem pojawił się pomysł na wokal i znów trzeba było pogrzebać przy partiach instrumentów. Z tekstem wiąże się już oddzielna historia. Z pomysłem na ten tekst, na tę melodie woziłem się od lat, ale nie mogłem dać sobie rady. Wydawało mi się wychodzi mi z tego straszna wiocha. Tymczasem do Breaking The Habit wszystko idealnie przypasowało. Czasem niektóre pomysły muszą przeleżeć, by nabrać na wartości. Muszą poczekać na właściwy moment. Wymyśliłem linie wokalne do Breaking The Habit w dwie godziny. To był dla mnie punkt zwrotny podczas pracy nad Meteorą.

Czy Session można potraktować jako zapowiedź kierunku, jaki LP obierze na następnej płycie? Mniej gitar, więcej elektroniki, nowoczesnych brzmień?

Mike: Nie wiem czy wogółe można mówić o jakichkolwiek kierunkach. Nie wybiegamy myślami za daleko w przyszłość. Myślimy o tym co się dzieje teraz- bierzemy na warsztaty pomysły, które nam przychodzą do głowy i mamy nadzieje, że udaje nam się tworzyć coś ciekawego, nowego.

Dave: Nie wiem jak pracują inne zespoły, ale my cały czas komponujemy. Mam zeszyt w którym zapisuje pomysły na utwory, melodie, brzmienia. Nikt z nas nie robi deklaracji w stylu: chcę, żeby nasze brzmienie poszło w takim a takim kierunku. Słuchasz, wymyślasz, przetwarzasz, stopniowo tworzysz. Potem zastanawiasz się nad którym pomysłem wypada poświęcić więcej czasu.

Mike: Poza tym trochę mnie bawi gdy ludzie pytają o sample tak, jakby to była nowość. Przecież na Hybrid Theory też jest ich pełno. Na nowej płycie tylko w paru miejscach bardziej je wyeksponowaliśmy.

Czy to tylko kwestia miksu?

Mike: Nie, przede wszystkim kwestia komponowania. Kiedy piszesz utwór musisz zdecydować, które partie są najważniejsze. Dopiero te decyzje inspirują sposób produkcji miksu.

Mówicie, że komponujecie cały czas, więc zapewne ciągle szukacie też inspiracji. Czy inspiracją dla was może być nawet coś, delikatnie mówiąc - luźno związanego z muzyką, np. szczekanie psa?

Mike: Jak najbardziej. Często używam mojej wypalarki do kompaktów - a to chcę komuś dać jakieś dane, a to nagrywam Chesterowi pomysły, żeby mógł popracować nad partiami wokalnymi. Moja wypalarka ma cały czas coś do roboty, a od jakiegoś czasu zaczęła się psuć - działa coraz wolniej. Najpierw nagrywała pięć minut dłużej niż powinna, potem piętnaście, aż wreszcie tak mnie wkurzyła, że wyrwałem ją z komputera i ...Foreword, intro Meteory, to ja rozwalający w drzazgi moją nagrywarkę. Ten akt destrukcji podziałał na mnie lepiej niż dziesięć sesji terapeutycznych u psychoanalityka.

Złośliwi krytycy uważają was za nu-metalowy boysband. Macie coś do powiedzenia na ten temat?

Mike: Pewnie ci kolesie chcą nas wkurzyć, ale im się uda. Zlewamy takie opinie, nie będziemy się tłumaczyć. Poza tym w Stanach nie funkcjonuje takie pojęcie jak "nu-metal". Jesteśmy klasyfikowani jako rockowa kapela i już. Więc kiedy w Europie ludzie zadają nam takie pytania, nie za bardzo jesteśmy świadomi całego bagażu emocjonalnego, który się w nich kryje. Mówią "nu-metal" i myślą pewnie o wielu różnych rzeczach o których my nie mamy pojęcia. My po prostu robimy swoją muzykę, nie chcąc się ograniczać i przypisywać do żadnego gatunku. Piszemy nie myśląc o tym, że dźwięki pasują to takiego czy innego stylu.

Teksty z pierwszej płyty dotyczyły ogólnie rzecz biorąc, alienacji i traum relacjach międzyludzkich. Jaki jest przekaz Meteory?

Mike: większość moich tekstów z HB napisałem, gdy miałem 19 czy 20 lat. Wtedy gadaliśmy z kumplami o zagubieniu, frustracjach, gniewie. Wydawało mi się, że te emocje mnie przerastają, że nie mogę nad nimi zapanować i z takiej perspektywy pisałem teksty. Teraz sprawa wygląda trochę inaczej. Minęło pięć lat, podczas których wiele się wydarzyło. Zyskaliśmy nowe doświadczenia, chociażby grając trasy, jeżdżąc po całym świecie. Patrzymy na emocje inaczej, mamy nad nimi większą kontrole i to się odbija na tekstach z Meteory. Niektóre tematy są te same, ale punkt widzenia jest inny. Jest garść nowych rzeczy- w refrenie "SIB" pojawia się nadzieja, w Nobody's Listening odrobina pewności siebie. Tego wcześniej nie było. Ale to nie znaczy, że zaczniemy pisać beztroskie pioseneczki, słodkie do wyrzygania.

Jak uczy Rage Against The Machine, agresywne riffy i rap to dobry sposób na wyrażenie swoich poglądów politycznych. Tych tematów nie można znaleźć u was, dlaczego ich unikacie?

Mike: Po prostu nie jesteśmy zaangażowani w tego typu klimaty. Bardziej interesuje nas codzienne życie i związane z nim emocje. Nie jesteśmy upolitycznionymi kolesiami.

Joe, reżyserowałeś wasz nowy klip "Somewhere I Belong". W tym obrazku pojawia się sporo intrygujących symboli. Przyświecała ci jakaś konkretna idea? Joe: Podczas wymyślania scenariusza do tego klipu pierwszą ideą był temat eskapizmu. Każdy może sobie zinterpretować ten kawałek na swój sposób, ale moja wizja była właśnie taka - dziwny sen.

W klipie pojawia się sporo elementów do tworzenia których przydały się chyba inspiracje z rejonów dość odległych od świata rocka. Na przykład te dziwaczne słonie, wyglądają jakby wyszły z obrazu Salvadora Dali.

Joe: Dokładnie z Kuszenia św. Antoniego. Można by też wyśledzić inspiracje twórczością innych malarzy, architektów, nawet grafficiarzy. Starałem się czerpać z bardzo różnych źródeł, szukać naturalnych połączeń tych elementów, wykorzystać ich moc w klipie.

Sztuki plastyczne zajmują u ciebie drugie miejsce po muzyce. Jaki jest ten ranking?

Joe: Sztuka jest odbiciem naszego życia, więc musi w nim zajmować własne miejsce. Sztuka jest imitacją, sztuka jest też rozrywką. O tym starałem się pamiętać robiąc klip do "Somewhere I Belong". Opowiadałem sen, który przecież odnosi się do rzeczywistości. Wszystko, co się dzieje dziwnego w tym klipie, ma przecież źródło w przedmiotach znajdujących się w sypialni. Meble, obraz, zabawki- to rzeczy rzeczywiste i normalne.

A transformersy to pamiątka z dzieciństwa?

Joe: Nie, zbieram je namiętnie, ale dopiero od roku. Wychowałem się na japońskich kreskówkach, nadal siedzę w tym temacie.

Ty i Mike pracowaliście wcześniej jako graficy. Czy ten zawód się wam się teraz przydaje?

Mike: Nadal go wykonujemy. Wczoraj na przykład siedziałem przy komputerze do rana, żeby skończyć projekty związane z Projekt Revolution - to trasa którą zagramy w Stanach. Mamy bardzo duży wkład w projektowanie okładek naszych płyt i wszystkich gadżetów związanych z zespołem: T-shirtów, plakatów itp. Strona internetowa i klipy, to także w dużym stopniu nasza zasługa. Joe i ja razem studiowaliśmy grafikę, ale on potem przeniósł się na dział filmowy.

Dave: Wielu ludzi chyba nie zdaje sobie sprawy, jak reszta zespołu cieszy się z tego, że Mike i Joe maja takie doświadczenie. To dla zespołu ogromny komfort. Nie musimy korzystać z usług obcego reżysera czy projektanta, któremu musielibyśmy godzinami tłumaczyć o jakie klimaty nam chodzi, a on i tak by tego w pełni nie zrozumiał. Mamy w zespole zawodowego reżysera, mamy zawodowego grafika. Dzięki Mike'owi i Joe mamy pewność, że nasza muzyka znajdzie idealne odzwierciedlenie we wszystkich wizualnych działaniach związanych z zespołem.

Mike: Zobaczysz jak wiele różnych rzeczy znajdzie się na nowej płycie, zwłaszcza w wersji limitowanej. Do muzyki dodamy video, czterdziestostronicową książeczkę, specjalne opakowanie. Było nad czym pracować. Zobaczycie.

:: powrót ::

Weekend z Linkin Park w radiu ESKA

Eska: Najnowszy album Linkin Park nosi tytuł Meteora. Muzycy formacji rozpoczęli nad nim pracę, w czasie kiedy jeszcze na dobre trwała promocja ich doskonałego debiutanckiego albumu Hybrid Theory. Mike z Linkin Park zdradził, że większa część nowego materiału zespołu powstała podczas trasy koncertowej, a muzycy specjalnie nie śpieszyli się ze skończeniem nowego krążka, by potwierdzić klasę debiutanckiej płyty i być w pełni zadowolonymi z ostatecznego rezultatu...

Mike: Nagranie naszego nowego albumu zajęło nam około osiemnastu miesięcy. Wszystko zaczęło się podczas Ozzfest w 2001 roku. Koncertowaliśmy tam wtedy, a na tyle autobusu, który woził nas podczas trasy urządziliśmy sobie studio. Kiedy tylko wpadał nam do głowy jakiś pomysł, mogliśmy natychmiast go sprawdzić i ewentualnie nagrać. Kiedy skończyliśmy koncerty i wróciliśmy do domu, zebraliśmy do kupy wszystkie nagrane kawałki i zabraliśmy się za produkcję. Zaczęliśmy też sprzeczać się, wtrącać się jeden do obowiązków drugiego, próbować, zgadywać, wreszcie wariować, czy aby na pewno nasz materiał do czegokolwiek się nadaje. Wreszcie, po jakimś czasie ogólnej paranoi, uspokoiliśmy się, posłuchaliśmy wszystkich głosów krytyki i zaczęliśmy powoli składać piosenki razem.. Myślę, ze udało nam się to zrobić we w miarę rozsądny i konsekwentny sposób.

Eska: Reakcje słuchaczy i wyniki sprzedaży najnowszego krążka Linkin Park potwierdzają, że muzykom formacji rzeczywiście udało się osiągnąć pożądany efekt. Wszystko wskazuję na to, że popularność Meteory przebije nawet oszałamiający sukces "Hybrid Theory".

@@@@@@@@@@@@@@@

Eska: Muzycy formacji Linkin Park są bardzo dumni, ze swojego nowego albumu pt. "Meteora". Wszystko wskazuje na to, że nowy krążek pokona w rankingach popularności nawet absolutnie fantastycznie sprzedający się pierwszy album zespołu pt. "Hybrid Theory". Być może sukces jest także skutkiem zmian w muzyce zespołu, o których opowiada Rob...

Rob: Praca nad nagraniem tego albumu przebiegała inaczej niż za pierwszym razem. Mogliśmy dużo więcej korzystać z narzędzi produkcyjnych. Taka szansa naprawdę wiele ułatwia. Przede wszystkim umożliwia eksperymentowanie z nowymi brzmieniami i rytmami. Dzięki nim mogliśmy wpaść na wiele pomysłów, które w przeciwnym razie nie zostałyby zrealizowane na naszej płycie. Poza tym, dużo nam dały doświadczenia jakie zdobyliśmy podczas dwuletniej trasy koncertowej. Mieliśmy również wielkie szczęście pracować ze znakomitymi artystami przy nagrywaniu naszej płyty z remixami pt. "Reanimation". Nauczyliśmy się przy tym bardzo wiele i wykorzystaliśmy parę nowych umiejętności w trakcie nagrywania najnowszego krążka.

Eska: Album pt. Meteora jest niewątpliwie świadectwem muzycznego rozwoju zespołu Linkin Park. Hity takie jak pierwszy singiel "Somewhere I Belong"- gwarantują sukces nowego krążka i pozyskują nowych fanów Linkin Park.

@@@@@@@@@@@@@@@

Eska: Pierwszy singiel Linkin Park Somewhere I Belong promujący najnowszy studyjny krążek grupy pt. Meteora jest już dobrze znany słuchaczom na całym świecie. Piosenka szybko spodobała się fanom także ze względu na bardzo ciekawy videoclip. Mike z Linkin Park nie kryje, że zespół jest bardzo dumny, bo teledysk wyreżyserował nie kto inny, jak jeden z członków grupy - Joe...

Mike: Jesteśmy naprawdę dumni z Joe'go. Coraz lepiej sprawdza się jako reżyser. Przestał być już tylko zwyczajnym muzykiem z zespołu, który od czasu do czasu próbuje nakręcić jakiś clip. Jest bardzo utalentowanym reżyserem i miejmy nadzieję, że uda mu się nakręcić z nim jeszcze większe i lepsze projekty. Nowy clip dobrze oddaje tekst piosenki. Utwór opowiada o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, a w teledysku wrzucamy Chestera w różne surrealistyczne krajobrazy. Mam nadzieję, że niedługo wszyscy poznają ten videoclip.

Eska: Oto co sam autor clipu, Joe, mówi o swoim projekcie...

Joe: Pomysł na ten video clip przyszedł z samego utworu ?Somewhere I Belong?. Stworzyłem pewien fantastyczny świat, w którym główny bohater video ? Chester zasypia i automatycznie przenosi się w miejsce, w którym gra cały zespół. Cała sceneria zbudowana jest z przeobrażonych przedmiotów, pochodzących z pokoju, w którym Chester zapadł w sen. Obrazy tworzą się jakby były odzwierciedleniem strumienia podświadomości, snu bohatera. Nieustannie zmieniają się w trakcie trwania utworu, równolegle do przebiegu tekstu piosenki.

Eska: Nowa płyta i clipy Linkin Park nie pozostawiają wątpliwości, że zespół nieustannie się rozwija i doskonali, zachowując przy tym zawsze swój niepowtarzalny, oryginalny styl, który tak bardzo cenią sobie fani formacji.

@@@@@@@@@@@@@@@

Eska: Formacja Linkin Park kojarzona jest przede wszystkim z mocną muzyką, ale niewątpliwie ważną rolę w ich twórczości odgrywają też poważne i refleksyjne teksty. Taki charakter ma też pierwszy singiel z nowej płyty - Somewhere I Belong. Mike z Linkin Park zdradził, że pomysły na teksty grupy biorą się przede wszystkim z osobistych doświadczeń jej członków...

Mike: Słuchacze z pewnością szybko zauważą, że refren piosenki ?Somewhere I Belong? jest pełen nadziei. Myślę, że to wynik większej dojrzałości ? mojej i Chestera, a także bycia w trasie koncertowej przez bite dwa lata. Media bombardują nas ciągle tymi samymi tematami ? mówią o frustracji, zagubieniu, gniewie młodych ludzi. Nas te sprawy również pasjonują, ale tym razem dodaliśmy do nich swoje osobiste przeżycia i wszelkie inne interesujące motywy, które wydały nam się warte tego, by je poruszyć w naszych utworach. Możecie ich poszukać także w pierwszym singlu "Somewhere I Belong".

Eska: Linkin Park ma wielkie rzesze fanów na całym świecie, o czym świadczą niesamowite wprost ilości sprzedanych płyt, a także popularność koncertów zespołu. Członkowie grupy postanowili wyjść na przeciw potrzebom swoich najbardziej gorliwych wielbicieli i utworzyli specjalny fan klub Linkin Park, o nazwie LP Underground...

Mike: LP Underground to mówiąc krótko fan club zespołu stworzony dla fanów i przez fanów. To właśnie nasi fani zwrócili się do nas z prośbą, że utworzyć dla nich jakiś klub. Postanowiliśmy więc dać początek lpunderground.com. Jeśli jesteś członkiem masz wolny dostęp do umieszczanych tam materiałów, jeśli jeszcze nie należysz do klubu, a chciałbyś - to wystarczy, że się zalogujesz. Można tam znaleźć chociażby wszelkie informacje dotyczące najbliższej trasy koncertowej.

Eska: Wszystko wskazuje na to, że zbliżająca się trasa koncertowa jeszcze bardziej poszerzy grono fanów Linkin Park. Miejmy nadzieję, że dzięki przeżyciom na trasie - muzycy formacji zbiorą także pomysły na kolejną płytę.

@@@@@@@@@@@@@@@

Eska: Linkin Park to nie tylko twórcy doskonałych studyjnych płyt i ciekawych video clipów, ale również zespół doskonale rozgrzewający publiczność podczas koncertów. Wygląda na to, że tym razem trasa Linkin Park będzie bardzo widowiskowa, o czym opowiada Mike...

Mike: Zbliżające się koncerty będą dla nas bardzo ekscytującym wydarzeniem. Nie możemy się doczekać, aż znowu ruszymy w trasę. Tym razem będziemy grać z naprawdę wspaniałymi zespołami. Poza tym nasz nowy materiał doskonale brzmi na żywo. Koncerty zapowiadają się więc niesamowicie!

Eska: Najnowsza płyta zespołu Linkin Park "Meteora" bije rekordy popularności. Krążek sprzedaje się jak świeże bułeczki i już widać, że pobije wynik debiutanckiego albumu Linkin Park "Hybrid Theory". Nic więc dziwnego, że muzycy formacji są ze swojego dzieła bardzo zadowoleni.

Mike: Uważamy, że ten album jest naprawdę mocny i konsekwentny w brzmieniu. Czuć na nim nasz oryginalny styl. Muzyka jest mocna i dynamiczna. Jest też dużo melodii. "Meteora" pokazuje, że dojrzeliśmy przez ostatnie lata. Miejmy nadzieję, że ma w sobie ten szczególny element, który sprawi, że nie zostanie szybko zapomniana.

Eska: Dotychczasowe reakcje słuchaczy na utwór Somewhere I Belong nie pozostawiają co do tego wątpliwości.

@@@@@@@@@@@@@@@

Eska: "Somewhere I Belong" to pierwszy singiel promujący najnowszy krążek Linkin Park pt. Meteora., Mike z Linkin Park, zapytany o pracę nad utworem i wybór pierwszej piosenki promującej płytę zdradził, że wyjątkowo długo trwało zanim zespół zadowolił się brzmieniem najnowszego singla...

Mike: Nagranie ostatecznej wersji piosenki pt. "Somewhere I Belong", która stała się pierwszym singlem, zajęło nam wyjątkowo dużo czasu. Myślę, że w sumie trwało to około osiemnastu miesięcy. Z początku mieliśmy jedynie sampla gitary akustycznej, który nadal słychać na początku piosenki. Dużo później Chester i ja wpadliśmy wspólnie na jakieś czterdzieści różnych pomysłów na refren. Za każdym razem myśleliśmy oczywiście - że jest to, to czego szukamy i że wreszcie kończymy pracę nad utworem. Był to zdecydowanie męczący proces, ale wreszcie jesteśmy dumni z ostatecznego rezultatu. Na koniec postanowiliśmy nazwać piosenkę "Somewehere I Belong".

Eska: Widać, że wysiłek włożony w piosenkę nie był daremny. Utwór "Somewhere I Belong" doskonale radzi sobie na listach przebojów, i sądząc po wynikach sprzedaży Meteory znakomicie zachęca słuchaczy do zapoznania się z całym albumem formacji.

:: powrót ::

::History
::Biografie:
 - Chester
 - Mike
 - Joe
 - Brad
 - Phoenix
 - Rob
::Nagrody
::Cytaty
::Wywiady